Tytuł: Kumulacja cierpień
Autor: Monika Fudali
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Ilość stron: 32
Data wydania: 18 listopada 2011
Nie czytałam nigdy książek Moniki Fudali, ale często słyszałam o niej od zaprzyjaźnionych recenzentek. Najbardziej z całej jej twórczości (która liczy na razie trzy książki) zainteresowały mnie dwie powieści, które koncentrują się na okultyzmie. Sama interesuję się takimi sprawami, więc byłam tym bardziej zainteresowana wizją autorki. Jak więc oceniam tę część?
Opis:
,,W murach kumuluje się cierpienie... Są jak gąbka ze zbyt duża ilością wody. Gdy osiągają swój limit i nie są w stanie pochłonąć więcej, pękają... dając upust temu, co w sobie zebrały. Czasami nie dzieje się nic...a czasem powstaje zło."
źródło opisu: Warszawska Firma Wydawnicza
Historia jest naprawdę krótka. Wersja tomiku jest przerażająco mała, więc nic dziwnego, że obawiałam się wejścia do tej historii. Stali czytelnicy powinni wiedzieć, że uwielbiam szerokie opisy, które spowodują, że wejdę do książki i nie będę potrafiła z niej wyjść. ,,Kumulacja cierpień" ma tylko trzydzieści dwie strony. TYLKO TRZYDZIEŚCI DWIE STRONY. Wiedząc o tym, że jest to debiut pisarki oraz pierwsza część cyklu o braciach, którzy ratują ludzi przed demonami i złymi duchami, nie bardzo potrafiłam uwierzyć w to, że powieść - a raczej opowiadanie, zważywszy na objętość - będzie potrafiła przenieść mnie do literackiego wymiaru. Czy to się jednak udało?
Mam sprzeczne odczucia. Owszem, cała fabuła bardzo mi się podobała - tkwiłam w świecie, gdzie dwaj azjatyccy bracia z niesamowitym darem postanawiają wziąć byka za rogi. A właściwie demona, gdyż to o nim mamy okazję czytać... Jednak... Zresztą, o tym za chwilę opowiem.
Cierpienie, ból i inne negatywne emocje są nam doskonale znane, prawda? Jednak choć są nam znane, nie jesteśmy zaznajomieni z tym, jakie konsekwencje za sobą ciągną. Gdybyśmy mogli widzieć barwy emocji, nasz świat byłby skażony bardziej, niż moglibyście to sobie wyobrazić. Czarna sadza gniewu, cierpienia i bólu są osadzane na każdej ścianie i choć tego nie widzimy, przeszłość (nawet ta bliska teraźniejszości) sprawia, że nasz oddech staje się mniej spokojny. Przyszłość już nigdy nie będzie taka przejrzysta.

Mimo wszystko książkę oceniam pozytywnie z powodów tematów poruszanych w tej historii i z powodu świetnego pióra autorki. Powieść czyta się lekko, przyjemnie i szybko. Myślę, że jest ona idealna dla osób, które lubią trzymające w napięciu historie, gdzie pojawiają się byty nadprzyrodzone.
Ocena: 5/6