-->

czwartek, 11 sierpnia 2016

#99 52 kolory życia (TOM II)

Autor: Magdalena Kozioł
Wydawnictwo: Pociąg do natury
Liczba stron: 114
Data wydania: 22 maja 2016


Nowym czytelnikom już na wstępie chciałabym wyznać, że to nie jest normalna książka, którą spotykamy na polskim rynku. 52 kolory życia - jak sama nazwa wskazuje - koncentruje się na barwach życia. Pisana emocjami powieść pokazuje nam, jak nieobliczalne może być życie, gdy tylko wgłębimy się w jej tajniki. Romantyczna dusza autorki jest aż nad wyraz wyraźna w treści. Jeśli więc lubicie tego typu książki, zapraszam na recenzję pierwszej części (klik) oraz na recenzję drugiego tomu, którą znajdziecie poniżej.

Jak w poprzednim tomie, tak i teraz każdy rozdział jest zatytułowany numerem tygodnia oraz kolorem, na którym skupia się siedem dni. Można przebrnąć przez tę książkę koncentrując się na fabule, niemniej jednak radzę, aby zauważyć znaczenia, czy toteż wskazówki przeznaczenia, które autorka podsunęła nam przed nos. To dzięki nim 52 kolory życia nie są pospolitą obyczajówką, romansem. Tutaj możemy spowolnić swoje tempo życia i przeczytać o tym, co zwykle nie widzimy podczas trwającej codzienności.

Romans... Przyznam, że nie mogłam się doczekać, jak potoczą się sprawy głównych bohaterów. Sally to świeżo upieczona narzeczona. Posiada wspaniałego mężczyznę, którego kocha nad życie. Czuć ich miłość, a właściwie początki dobrze zapowiadającej się przyszłości, więc ciężko było mi wyobrazić, że główna bohaterka porzuci to, co ma, na rzecz nowo poznanego Jacka, którego podsunęło jej przeznaczenie. Z kolei Jacek to dobry mąż i przykładny ojciec. Może i nie układa mu się z żoną, niemniej jednak nie jest on typem faceta, mającego na boku kochankę. Kocha swoją Anetę, choć ich miłość już od jakiegoś czasu się wypalała. Tutaj więc nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie romansu z Sally, lecz patrząc na życiorys głównej bohaterki, przewidywałam konflikty. Całe szczęście, że w drugim tomie mogłam więc tę ciekawość zaspokoić.

O Autorce:
Jestem kobietą, której udało się w życiu, po wielu latach poszukiwań odnaleźć pasję. Od dzieciństwa lubiłam swoją wyobraźnię, książki i uwielbiałam pisać wypracowania. Okazało się, że takie zamiłowania mogą zakończyć się pomysłem o napisaniu własnej książki, który udało mi się zrealizować dzięki wytrwałości, natchnieniu, moim bliskim i pięćdziesięciu dwóm tygodniom jednego tylko roku. Na co dzień jestem żoną, mamą dwójki wspaniałych dzieci i prowadzę sklep z naturalnymi kosmetykami. Uwielbiam rozmawiać, czytać złote myśli, kocham muzykę i cieszy mnie dzielenie się moją pasją z innymi.
W książce, którą mam ogromną przyjemność przedstawić, opisałam niezwykłą historię Sally- pięknej kobiety i miłości, jaka niespodziewanie pojawia się na jej drodze i zaskakuje, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Wszystko to okraszone pięćdziesięcioma dwoma kolorami życia.
źródło opisu: opis autorski

Oprócz romansu oczywiście pojawiają się również inne motywy, jak spotkanie z porachunkami mafijnymi, czy niespodziewany obrót spraw. Drugi tom posiada jedynie 114 stron, więc akcji nie ma za wiele, niemniej jednak cieszę się, że autorka postanowiła wzbogacić fabułę o kolejne niuanse. Dzięki temu powieść ma w sobie nie tylko ,,delikatne" emocje, jakimi są miłość i przyjaźń. Chciałabym jednak ujrzeć jeszcze coś takiego mocnego, po którym czytelnik złapie się za serce, nie z powodu dobrych nowin - jednak to moje prywatne przemyślenia.

Tak jak poprzedniczka, druga część również wymaga niewielkiej korekty, lecz nie zrażajcie się tym, bowiem nie jest źle - nie przeszkadza to tak mocno w czytaniu. Można również zauważyć różnicę, że autorka skupiła się bardziej na opisach. Nadal bohaterowie często mówią do siebie, niemniej jednak wyraźniej mniej, niż było to w pierwszej części.

Reasumując: 52 kolory życia to powieść obszyta pięćdziesięcioma dwoma barwami życia. Polecam ją czytelnikom, którzy lubią barwne i romantyczne historie z przesłaniem.

Ocena: 5/6

wtorek, 9 sierpnia 2016

#98 Oczy smoka

Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 13 listopada 2015

"Oczy smoka" już od jakiegoś czasu planowałam przeczytać, lecz jakimś sposobem nigdy nie mogłam się przemóc. Ostatnio jednak powiedziałam sobie, że dość tego odwlekania, nie po to ją kupiłam, żeby leżała na półce bezczynnie. Oczywiście data wydania tej książki nie pokrywa się z datą, w której napisał ją Stephen King, ponieważ jest wiele wcześniejszych wersji.

King jest sławnym pisarzem, który potrafi zaskakiwać swoimi powieściami, ma dużo pomysłów na kolejne, mimo że już tak wiele napisał. Każdy pisarz marzy o takiej wenie, która jest darem od "niebios". Pomimo tego, że nigdy nie pisał baśni, a ta jest jego pierwszą wciągnął nas w świat smoków, dwugłowych papug, magii, królów i książąt, a także intryg.

Wydawać się może, że głównym bohaterem jest starszy syn króla Rolanda - Peter, wokół którego toczy się wątek. Lecz moim zdaniem najważniejszą rolę dostał czarnoksiężnik, którego imię brzmi Flagg. Knowania, spiski i podstępy, które nikt nie może wykryć, czy to nie czasem jest główna przyczyna wojen i wszystkiego, co złe? Flagg jest moją ulubioną postacią, po prostu uwielbiam aurę tajemniczości, która go otaczała.

Najbardziej denerwującym bohaterem zdecydowanie był Thomas, zawsze niezdecydowany, zbyt podobny do swojego ojca i ta niechęć do brata. Zdecydowanie go nie polubiłam, może w pewien sposób rozumiałam, ale nie przypadł mi do gustu.

Powieść niby w jakiś sposób jest wciągająca, w pewnych momentach zaskakuje, zaś w innych można spodziewać się, co nastąpi później. Za plus stawiam, jaką ważną rolę odegrały tytułowe oczy smoka. Od początku zastanawiałam się, w jaki sposób mogą one odgrywać kluczowy wątek, po przeczytaniu całej książki dowiadujemy się, że wokół nich wszystko się skupia.

Powracając do Flagg'a zachowuje się on jak osoba, która postradała zmysły, jednocześnie pragnąca coś zrobić, z drugiej strony planująca nie "brudzić" sobie rąk. Odnośnie jego osoby mam idealny fragment książki, który zachęci was do czytania.

"Niekiedy lud Delainu nazywał go, Flaggiem Kapturnikiem; czasami po prostu Czarnym - bo chociaż jego twarz przypominała blade oblicze trupa, był on zaiste czarnym charakterem. Mówiono, że dobrze się trzyma, co stanowiło raczej wyraz niepokoju niż komplement. Przybył do Delainu z Garlanu za czasów dziadka Rolanda. Był wtedy szczupłym, surowym mężczyzną około czterdziestki. Teraz, w końcowych dniach panowania Rolanda, wyglądał na szczupłego, surowego mężczyznę około pięćdziesiątki. Ale między tymi dwoma punktami w czasie nie minęło lat dziesięć ani nawet dwadzieścia, lecz siedemdziesiąt sześć. Niemowlęta, które bezzębnymi ustami ssały pierś matki, gdy Flagg po raz pierwszy pojawił się w Delainie, dorosły, wstąpiły w związki małżeńskie, miały dzieci, zestarzały się i potraciwszy zęby, zmarły w swoich łóżkach albo na przypiecku. A przez cały ten czas Flagg wyglądał, jakby postarzał się tylko o dziesięć lat. To magia, szeptano..."

Od tej powieści oczekiwałam wiele więcej, można powiedzieć, że nieco się na niej zawiodłam. Nie potrafię jej zbyt wysoko ocenić.

Ocena: 4/6


Autor recenzji: Lifeisbrutal

piątek, 5 sierpnia 2016

#97 Eden. Nowy początek

Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Editio red
Ilość stron: 311
Data wydania: 03.08.2016
Seria: A Sign of Love (tom 2)





Calder. Narodziny odwagi – pierwsza część przygód Caldera i Eden, skończyła się w takim momencie, że nie mogłam przestać zastanawiać się nad dalszym losem bohaterów. Snułam myśli, rozważania, jednak to było nic w porównaniu z tym, co zastałam w drugiej części. Jaka jest więc moja opinia?






Opis:

Bestsellerowa autorka „New York Timesa”
Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!
Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.
Eden. Nowy początek to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.
              
źródło opisu: http://helion.pl/


Przyznam się, że mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony spotykamy to samo – a właściwie ich miłość na tym samym poziomie, co poprzednio. Za każdym razem jestem wzruszona tym, jak silni są bohaterowie – nie tylko ci główni, ale i Xander, przyjaciel Eden i Caldera, który również opuścił okolice Akadii. Ich mądrość w tym wieku nasuwa nam przypuszczenie, a raczej pewnik, że to, co przeżyli, wszystkie okropne i druzgoczące chwile, tylko wzmocniły ich układ odpornościowy ciała i umysłu. W końcu mało kto kieruje się intuicją i sercem w jednym pakiecie, wybierając przy tym najmądrzejsze opcje.

Lecz... Zaczynając czytać książkę, znowu przenosimy się do chwili, kiedy Akadia zatonęła (zgodnie z przepowiednią), a bohaterowie przez naprawdę długi czas, parę lat, są w błędzie myśląc, że nikt nie przeżył. To przez ich brak wiary Calder i Eden mijają się ze sobą sądząc, że drugie z nich nie żyje. Ponownie płakałam, czując ich wewnętrzny ból. Autorka umiejętnie ukazała nam wszystkie uczucia postaci, które również współodczuwamy. Niemniej jednak za wiele w tej książce się nie dzieje. Nie ma tej akcji, którą możemy relacjonować w swoim umyśle. Widzimy jedynie to, jak wstają po upadku; jak dbają o to, aby żadna przeszłość nie przesłoniła ich przyszłości. Może i są elementy zaskoczenia, lecz... naprawdę mi czegoś w tej części brakuje.


,,Więc weź mnie za rękę. Pozwól mi cię ponieść. Teraz moja kolej”
str. 16, Eden. Nowy początek, Mia Sheridan


Ale nie jest źle. Książkę połknęłam w całości i przeżuwałam ze smakiem przez kilka godzin, dopóki moje ,,literackie jedzenie” się nie skończyło. Już wcześniej wspomniałam, że jestem po prostu zachwycona charakterystyką głównych bohaterów, ale to nie wszystko, co ma do zaoferowania Eden. Widać siłę nie tylko osób, ale i relacji. Trójka przyjaciół, powracając znowu do kompletu, ma w sobie tak wzruszającą energię, siłę i uczucia, że nie sposób się nad nimi nie rozczulić. I choć to fikcyjna historia, w głębi duszy bardzo się cieszę, że dane mi było ,,zobaczyć” ich powrót do siebie.

Co najistotniejsze, już od pierwszej części poruszane są tematy sekt, które – choć chowają się przed ludźmi, naprawdę można o nich usłyszeć. Zwykle są to wyłudzacze, robiący pranie z mózgu niewinnym i lekkomyślnym ludziom, którzy koniec końców dołączają do postrzelonej psychicznie drużyny. O konsekwencjach braku własnego myślenia możemy poczytać w Calderze i Eden. Więc pamiętajcie – choć Mia opisała fikcyjną historię, miejcie się na baczności, bo nawet w Polsce możemy znaleźć gatunkowo podobne sekty.

O Autorce: Amerykańska pisarka, autorka poczytnych książek z gatunku romance. W ostatnim czasie zdobyła tytuł Bestseller Author New York Times, USA Today, a Wall Street Journal. Mia mieszka w Cincinnati, w Ohio z mężem. Mają czworo dzieci.
Jej pasją jest tkanie prawdziwych miłosnych historii o ludziach, którym przeznaczone jest, aby być razem.
źródło opisu: www.amazon.com

I to właśnie w tej autorce pokochałam – pisze lekkie książki, ale z mocną problematyką, o wielkim morale i nauczce dla czytelników. Pisze o rzeczach ważnych i mniej ważnych. Nie stawiła na zwykłe powieści z gatunku romans, ale na to, aby docierać do ludzi i im przekazać pewne informacje, o których zwykło się nie mówić. Dlatego też Mia Sheridan trafiła do grona jednej z moich ulubionych autorek.

Reasumując, książkę oceniam dobrze, ale nie była to rewelacja, jak w przypadku pierwszej części. Dalsze losy Caldera, Eden, a także i Xandera wzruszają i motywują do tego, aby się nie poddawać i ruszać dalej w kierunku swoich marzeń. To pouczająca opowieść o tym, jak miłość i wiara mogą przynieść szczęśliwe zakończenie.

Ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion

środa, 3 sierpnia 2016

#96 Raced. Ścigany uczuciem

Autor: K. Bromberg
Wydawnictwo: Septem
Ilość stron: 184
Data wydania: 20 maja 2016





Po przeczytaniu trylogii Driven byłam nieco sceptycznie nastawiona na kolejną część. W końcu ostatnio popularne są książki, w których autorzy usilnie próbują kontynuować serię zmieniając narratora, ale opowiadając to, co już przeczytaliśmy. Słysząc więc o Raced nieco się zmieszałam, ale byłam zainteresowana rozwojem wypadków. Sięgając po tę część, miło się zaskoczyłam.






Opis:
Książka, którą trzymasz w dłoni, jest ekscytującym dopełnieniem trylogii Driven pióra K. Bromberg. Trylogii, która nie jest po prostu romansem. To wysmakowana, niepowtarzalna karuzela emocji, instynktów i pragnień, wciągająca, uzależniająca, przyprawiająca o zawrót głowy, dreszcze i bezsenność. Pożądanie, namiętność, głód bliskości i potrzeba kontroli. Rylee Thomas i Colton Donavan. Kobieta sukcesu, szczera i naturalna. I on. Piękny, bogaty i bardzo niegrzeczny chłopiec. Oboje z bagażem traumatycznej przeszłości. Ona z silną potrzebą kontroli, a on — z ego rozdmuchanym do granic możliwości. Efekt może być tylko jeden — spirala pożądania i bólu.

Driven. Fueled. Crashed toksiążkiw głównej mierze napisane z punktu widzenia Rylee. Wiadomo więc, co Rylee myśli, jakie są jej intencje, uczucia i rozterki,rodzące skomplikowaną miłość do Coltona Donavana – egoistycznego mężczyzny w rozsypce. Czy jednak nie byłoby wspaniale głębiej wejść w skomplikowaną i kapryśną duszę Coltona, doświadczyć tego, jak walczy ze swoimi demonami i obserwować, jak na ślepo uczy się wykraczać poza swoje ograniczenia?Ta książka jest właśnie takim wejściem.
Jeśli zafascynowała Cię trylogia Driven, jeśli wciąż dręczy Cię niepokój niespełnialnej miłości, musisz dowiedzieć się, jakie myśli kłębiły się w głowie Coltona. Najważniejsze momenty historii Rylee i Coltona zostały opowiedziane jeszcze raz — przez Coltona.

Driven, Fueled i Crashed jest debiutancką trylogią K. Bromberg. Trylogią, która stała się prawdziwym, emocjonującym, niepokojąco wciągającym bestsellerem. Sama K. Bromberg jest powściągliwą panią domu, doskonale zorganizowaną mamą. Trylogia, którą napisała pod wpływem impulsu, została bardzo ciepło oceniona przez „New York Timesa”, „USA Today” i... niezliczone rzesze czytelniczek. Aktualnie K. Bromberg pracuje nad kolejnymi powieściami.
Nie zrozumiesz Coltona. Ale możesz dotknąć jego duszy...                
                                       
źródło opisu: http://helion.pl/

W pierwszej kolejności zwróciłam uwagę na to, że nie jest to zwykła książka, napisana z punktu widzenia innego głównego bohatera, ponieważ w tej małej książeczce nie zostały zamieszczone szczegółowe informacje, zapoczątkowane od pierwszego do ostatniego dnia. Tutaj mamy ukazane najważniejsze dni, najważniejsze wewnętrzne zmagania Coltona. Nie musiałam ze znużeniem czytać tego, co już czytałam. Były to po prostu przebłyski przeszłości, które mogliśmy zinterpretować inaczej, dzięki poznaniu umysłu Donavana. Na powrót wróciłam myślami do trylogii zapoczątkowanej od Driven i - jako wielka fanka tej serii, a właściwie wielbicielka głównego bohatera - uważam, że to dobre uzupełnienie całości. Ponadto, jako że nie tylko czytamy uzupełniacza historii miłosnej, bliżej mogliśmy zapoznać się z autorką, bowiem przed każdym rozdziałem dodawała swoje trzy grosze. Nie wiem, jak wy to odebraliście, ale odniosłam wrażenie, że ta książka nie powstała dla pieniędzy, ale tylko i wyłącznie dla fanów książki - a to rzadko spotykane i dlatego sobie to cenię. K. Bromberg opowiedziała nieco o kulisach powstania tej części, o tym, jak doradzała się u swoich czytelników i akceptowała ich zdanie, pomysły. To naprawdę było dla mnie inspirujące, bowiem mało jaki autor takich lotów słucha się swoich fanów.

O Autorze:
K. Bromberg to ta powściągliwa kobieta siedząca w kącie, o której żartowało się, że ma w sobie dzikie dziecko. Dziecko, które uwalnia za każdym razem, gdy dotyka palcami klawiatury komputera. Jest żoną, matką, poskramiaczką dzieci, podnosicielką zabawek, szoferem i domowym Spider-Manem. Lubi dietetyczną colę z rumem, głośną muzykę i zapasy czekolady w spiżarni. K. mieszka w południowej Kalifornii z mężem i trójką dzieci. Gdy potrzebuje ucieczki od codziennego chaosu, prawdopodobnie spotkasz ją na bieżni lub z czytnikiem Kindle w dłoni, zatopioną w jakiejś pikantnej lekturze.
źródło: http://sensus.pl/autorzy/k-bromberg,kbromberg.htm
 

Książka jest krótka, ale dostatecznie długa, aby móc zapoznać się z całokształtem trylogii. Ale wróćmy najpierw do poprzednich części, abyśmy mogli pomówić o tym, do kogo mogłoby trafić w gust czytelniczy.
Driven, Fueled i Crashed to z całą pewnością książki, które nie trafią do każdego. Spotkamy się tutaj z mocnymi charakterami - niekiedy wkurzającymi, niekiedy oburzającymi, więc to logiczne, że grupa odbiorcza jest nieco zwężona. Ponadto mamy do czynienia z dużą dawką pożądania i sprzecznych sygnałów. Przyznam szczerze, że sama często wymiękałam i odkładałam książkę, aby po chwili oddechu wrócić do niej na nowo, ale patrząc na całokształt bardzo podobała mi się owa trylogia. Ogromnym plusem był Colton - mężczyzna, który zawsze osiągał to co chce, ale jednak, z powodu spotkania na swej drodze życia Rylee, poznajemy go od tej kruchej strony. Ich historia nie jest naciągana - raczej bardziej emocjonalnie rozchuśtana. Widać w niej problemy psychologiczne, na których zwykle się skupiam i to dzięki nim pochłonęłam z przyjemnością wszystkie trzy - a teraz kolejną! - części.

Ale wracając do tematu... Jeśli nie polubiliście trylogii, nie znajdziecie tutaj niczego interesującego. Co najwyżej poznacie umysł Donavana. Ale jeśli jesteście fanami tej serii, jak ja, to szczerze polecam. Nasz główny bohater odsłania się przed nami, wprawiając nas w kolejną dawkę śmiechu, oburzenia, albo wzruszenia. Jako uzupełniacz historii Rylee i Coltona - polecam!

Ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Septem

wtorek, 2 sierpnia 2016

PONOWNE wyniki z Rozdawajką z Augustą Docher

Czekałam i czekałam na adres szczęśliwej trzynastki, a tu... nic!
Więc wylosowałam kolejnego zwycięzcę, do którego trafi ciemniejszy zestaw gadżetów Augusty Docher.


Wygrywa osoba z numerkiem 7! Gratuluję wygranej i proszę o podanie adresu w wiadomości prywatnej.



Wyniki konkursu z ,,Dotyk północy" Adelina Tulińska

Wygrywa osoba z numerkiem 21! Gratuluję i proszę o wiadomość prywatną na fanpage'u Stan Zaczytany w ciągu trzech dni. :)




#95 Odgrodzeni


Autor: Michał Matuszak
Wydawnictwo: Białe pióro
Ilość stron: 242
Data wydania: 2015

Opis książki:

Świat Eryka powinien być kolorowy, beztroski. Tymczasem w chłopcu wypalają się wszelkie strzępy zaufania do dorosłych. To opowieść o samotności małego chłopca i dorosłej kobiety, którym życie nie szczędziło kuksańców. To powieść, której scenariusz widzimy nieraz na co dzień, ale nie mówimy o tym głośno.      
    
źródło opisu: http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/81-odgrodzeni.html


Dość ciężko było mi napisać tę recenzję, ze względu na przesłanie. Lubię, gdy w książkach poruszane są bardzo ważne tematy, o których zwykło się milczeć. W końcu gdy przemilczymy kwestię, w jakimś sensie ona zniknie, prawda? Ale to nieprawda. Są osoby, które potrzebują pomocy. Są osoby, które w czterech ścianach kryją swoją mroczną i bolesną tajemnicę. Ta książka ukazuje nam życie - a właściwie życia - od których uciekamy. Jak więc oceniam tę książkę?

Przyznam, że choć opis już na początku mnie przyciągnął, okładka nieco mnie odsunęła od siebie. Co fakt, obraz jest adekwatny do powieści, ale kolorystyka zbyt bardzo zlewa się ze sobą, tworząc - przynajmniej dla mnie - nieprzyjemny widok. Mimo wszystko kwestia okładki w żaden sposób nie ingeruje w jakość fabuły i styl pisania. Nie odejmuję za to punktów, bo wnętrze stanowczo nadrabia.

Książka z pozoru zaczyna się niewinnie, gdyż poznajemy chłopca, który dopiero poznaje świat. Już na początku byłam zdumiona tym, jak autor umiejętnie opisał spostrzeżenie małego dziecka na sytuację w swojej rodzinie. Był on niewinnym młodym człowiekiem, który jeszcze nie wiedział, jak zachować się w danej sytuacji. Widział wszystko z dołu, obwiniał siebie, starał się w jakiś sposób pomóc swoim rodzicom, którzy niszczyli jego dziecięcy świat. Przykro mi się czytało jego historię, bo wiem, jak takie dzieciństwo wpływa na przyszłość. Zresztą autor zdolnie opisywał rozwój umysłowy Eryka, ponieważ każdy jego ruch, każde następstwo awantur wpływało na psychikę młodego chłopca z blokowiska. Jego starszy brat już wcześniej przyzwyczaił się do norm panujących w ich domu, ale nie pomagał Erykowi w przyswajaniu tego stanu rzeczy. Takie historie mrożą krew w żyłach. Jako czytelnicy wpadamy do czarnej dziury, króliczej nory, ale nie mylmy ją z bajkową nowelką. Dzięki tej lekturze przybliżona nam zostanie rzeczywistość, jaka nas otacza za murami niby idealnego domu.

Ale to nie wszystko. Książka podzielona jest na dwie historie - jedna, jak już wcześniej opisałam, z perspektywy dziecka, druga z perspektywy pisarza, który odbył nietypowe spotkanie autorskie - w więzieniu. To dzięki niemu spotkał tam kobietę, która chciała opowiedzieć mu swoją historię. Za pomocą korespondencji listowej opisuje mu wszystko, co ją spotkało. Krok po kroku, każde słowo zostało napisane emocjami, płynącymi z wnętrza więźniarki.

O Autorze:
Michał Matuszak, urodzony 10.12.1989 roku w Kościanie. Z zawodu architekt krajobrazu, z zamiłowania pisarz. Związany z Lesznem, gdzie pracuje, mieszka i kibicuje ukochanej drużynie żużlowej - Unii Leszno. Przygodę z literaturą, choć oficjalnie rozpoczętą teraz, poprzedzały liczne romanse z formą pisaną, tworzone "do szuflady". Począwszy od tekstów piosenek, po felietony i próby pisania wierszy zbierał doświadczenia i umiejętności. Pasjonat ubierania myśli w słowa. Miłość do tego co pisane wraz z garścią przemyśleń i obserwacji doprowadziły do powstania tej książki. "Na marginesie" jest początkiem dłuższej przygody autora z pisarstwem. 
źródło: http://www.wydawnictwobialepioro.pl/index.php/nasiautorzy 

Historia jakich wiele, ale jednocześnie tak niewiele. Spodobała mi się problematyka, jaką poruszył autor w swojej już drugiej książce. Co prawda, w Odgrodzeni pierwsza historia stała mi się bliższa, jednak druga również jest warta uwagi. Takich powieści brakuje na rynku. Gratuluję więc odwagi, aby o tym napisać.

Ciężko - przynajmniej w moim przypadku - jest napisanie recenzji książki w tym gatunku. Moim zdaniem każdy powinien po nią sięgnąć, aby móc zapoznać się z przerażającymi historiami, z którymi moglibyśmy się spotkać za rogiem. Jednocześnie jednak owa pozycja nie jest dla wszystkich, gdyż czasami ciężko jest zapoznać się z tymi opowieściami. Nie każdy ma umysł otwarty na zapoznanie się z traumami, negatywnymi przeżyciami innych. Niemniej zachęcam, abyście zapoznali się z powyższa lekturą. Naprawdę jest godna uwagi.

Ocena: 5/6

ODWIEDŹ NAS JUŻ DZIŚ!